Blog Image

Podróże małe i duże

O Blogu

Cale nasze życie to jedna wielka podróż z punktu A do punktu B i dla wszystkich te punkty są identyczne, rożni nas tylko droga z A do B, czasem nasze podróże się łączą i podróżujemy z kimś razem, a czasem tylko przecinają.

Podróż, to też: książka, cisza , obraz, trzymanie ukochanej osoby za rękę, to spotkania i rozstania,to płacz, śmiech, radość i smutek.

Piszę o swoich ´´podróżach``,piszę jak umiem, a moje przemyślenia i wynurzenia są subiektywne. W młodości chciałem zostać pisarzem, ale byliśmy ubodzy i nie stać nas było na maszynę do pisania :) i czytając o moich podróżach pamiętajcie .... nieszczęściem ludzkości jest szczelność czaszki ludzkiej.

Nie wiem jak długo i jak często będę pisał. Wiem jedno , ja zraniłem wiele osób i mnie zraniono, popełniłem wiele błędów, niestety czasu nie cofnę , ale wiem że czeka mnie nowa podróż i w dużym stopniu zależy ode mnie jaka ona będzie.

Nie mam konkretnego celu pisząc bloga, to po prostu kolejna podróż, ale jeżeli chociaż jedna osoba poczułaby się lepiej, i zmotywowałoby ją to do pozytywnych zmian i działania,to znaczy że było warto.

Dziękuję za wszystkie komentarze:)

kontakt:

otto@podrozemaleiduze.eu

Pozdrawiam wszystkich znanych mi i nieznanych czytelników.
Have a nice life :)

I oczywiście wszystkie osoby i postacie o których pisze są fikcyjne a jakakolwiek zbieżność z kimkolwiek jest przypadkowa.

Galeria zdjęć

Galleries pictures

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collections

Filmy short clips on Youtube

https://www.youtube.com/playlist?list=PLtI6MRVYbuM-h2VRctZ0pYsq4X6J09mDC


Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie zdjęćbez zgody autora zabronione.

Distribution and copy of films and photographs without permission prohibited.
All rights reserved.


Tak jak prawie

Tajlandia Posted on niedz., 17 września, 2017 01:30

wszystko ma swój początek i koniec , jak każde spotkanie przeobraża
się w rozstanie , tak i nadszedł czas pożegnania
z Tajlandią. Natura, kuchnia, klimat,
kultura – to rzeczy dla których warto tu
przyjechać, każdy znajdzie coś dla siebie, od pułapek turystycznych i skupisk
ludzkich z ‘’reprezentantami’’ z wszystkich zakątków świata po miejsca
odosobnienia i samotnie , od luksusowych hoteli po hostele, Tajlandię można odkrywać
w pojedynkę jak i przebierać w ofertach zorganizowanych wycieczek, a
powiedzenie ze :’’.. Tajlandia to była tania ‘’nie jest do końca aktualne (
przynajmniej poza sezonem ?) , hotele trzy- i cztero-gwiazdkowe
w cenie od 50 do 100 zł za dobę do tego czasami ze śniadaniem -da się wytrzymać.
Pora deszczowa czy monsunowa ?, hmmm- no cóż ja mogę wam powiedzieć ? , oby każde
lato było takie w Polsce ? , czasami się zachmurzyło i pokropiło
, taki prawdziwy deszcz padał właściwie tylko raz, jak ostatniego dnia przed
wylotem przemieszczałem się z Ao Nang do Bang Tao .

Na chwilę wpadniemy do Polski ,
to chyba jeden z brzydszych medali jaki wybiegałem ,

ale bieg ‘’Kamiennych Weselników’’
w Somoninie był najciekawszym jeżeli chodzi o trasę , Szwajcaria Kaszubska, pagórki
, lasy , jeziora , nawet lekki deszczyk nie przeszkadzał , po co do jakiejś Tajlandii
latać ???

Hotel w Bang Tao , Cassia Phuket
zrobił na mnie wrażenie , pomijam ciekawe usytuowanie nad laguną,

budynek jest
tak skonstruowany że wewnątrz czuć orzeźwiający
powiew bez żadnego wspomagania urządzeń wentylacyjnych i klimatyzacyjnych.

Nie wiem czy to wymysł Tajski, czy
wywodzi się z innego państwa, ale praktycznie wszędzie można było zanurzyć nogi
w akwarium i pozwolić małym rybkom aby je poobgryzały , taki dodatek do biznesu,
biuro podroży, fryzjer czy salon masażu.
Zamoczyłem tylko jedną nogę bo druga się jeszcze nie zagoiła po wypadku ( zniżki
nie dostałem ?) , rybki nieśmiało zaczęły oblepiać
kończynę , początkowe łaskotanie przerodziło się w coraz to bardziej
zdecydowane szczypanie , wcinały moja nogę na żywca , chociaż może nie na żywca,
w każdym razie martwy i rozmiękczony naskórek z nogi chyba im smakował.

Uczucia miałem mieszane po tym ‘’zabiegu’’
, każdy powinien spróbować na własnej skórze, jakiegoś widocznego efektu nie było
, ale do moich podeszew to raczej rekin albo ryba piła bardziej by pasowały?.

Tak siedząc i karmiąc rybki
swoim kulasem, kontemplowałem nad tym : co by się stało jak by to zobaczyli działacze
Greenpeace ? . , nie wiem oczywiście ile w tym jest prawdy, ale znajomy mi opowiadał
historię jak sobie zasnął na plaży i obudził się jak grupka ‘’zielonych’’ wtaczała
go do wody, w związku z tym ze jest słusznej postury podobno pomylili go z jakimś
chronionym ssakiem morskim.

Greenpeace się nie pojawił i się
nie dowiedziałem co by było gdyby było ?

Czas wracać do rzeczywistości ,
bohaterowie są zmęczeni.

No i parę fotek

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/289017

P.S.

Po poście
w którym pisałem o internacjonalizacji ‘’Januszków’’ i ‘’Grażynek’’ , dostałem parę
wiadomości : …..mój teść to Janusz, i to na prawdę bardzo fajny facet , …. moja
ciotka ma na imię Grażyna i to mądra kobieta.

Mogę
powiedzieć tylko tyle – ja tego nie wymyśliłem !

Poniższy
tekst powinien trochę przybliżyć ‘’J. i
G.’’

Kim
są „Janusze”, „Seby” i „Grażyny”?

Jak czytamy
na stronie internetowej PWN, „Janusz, Grażyna i Sebastian, to imiona,
które w ostatnich latach skupiły na sobie liczne stereotypy. Janusz to
mężczyzna w średnim wieku, otyły, z wąsami, którego ulubioną rozrywką jest
oglądanie telewizji i picie piwa. Grażyna to nie grzesząca inteligencją,
lubująca się w zakupach i plotkach życiowa partnerka Janusza. Ich syn Sebastian
kiedyś byłby nazwany dresem, a dziś jest po prostu Sebą lub Sebixem. Ogolony na
łyso lub z bardzo krótkimi włosami jest osiedlowym cwaniakiem, który czasem
zagra w piłkę. Rodzina taka skupia na sobie główne negatywne cechy Polaków,
które sami zauważamy i których najbardziej się wstydzimy”.
Pojawia się też porównanie do telewizyjnej
rodziny Kiepskich.

Internetowy
słownik slangu i mowy potocznej (miejski.pl) przedstawia kilka definicji
określenia „Janusz”, które najczęściej odnoszą się do osoby słabo
znającej się na danej dziedzinie czy zagadnieniu. Janusz odznacza się
prymitywnym zachowaniem, najczęściej „wyobrażany jest jako mężczyzna w
średnim wieku, z wąsem, ubranym w biały podkoszulek, czarną, skórzaną kurtkę
oraz koniecznie białe skarpetki i sandały, trzymający reklamówkę z dyskontu –
jednakże każdy tym Januszem może być; ukazuje małomiasteczkowość, ignorancję
oraz święte przekonanie, że „ja wiem lepiej”.

Eksperci PWN
dodają, że definicja taka „pasuje częściowo i do „cebuli”.
Janusz to także „ignorant” w szerszym znaczeniu, np. „janusze
biznesu”. Nie wiemy, dlaczego akurat to imię zyskało takie znaczenie
wtórne”.

RadioZET.pl/PWN/Miejski.pl/SA



Po ostatniej

Tajlandia Posted on czw, 07 września, 2017 00:59

‘’ wrzutce’’ otrzymałem wiele zapytań : …
czy wróciłem do Tajlandii po zdobyciu poniższego ‘’medalionu’’ ?

Tak , wróciłem , było to konieczne abym mógł dokończyć
relację , co niniejszym czynię.

Ao Nang gdzie zakotwiczyłem , jest dobrą bazą wypadową na
pobliskie wyspy,


do zwiedzania prowincji Krabi z jej wieloma plażami , czy świątyni
buddyjskiej – Tiger
Cave Temple (Wat Tham Suea).

Ośmielony moim wcześniejszym doświadczeniem
w użytkowaniu tajskich dróg wynająłem skuter i wybrałem się na zwiedzanie
okolic , powoli tez zacząłem panować nad skręcaniem w prawo ,najważniejsze to obserwować
co robią inni i jak najczęściej trąbić, wolność i niezależność jaką daje jazda skuterem
wygrała nad lękami.

Może nie odkryłem Ameryki, ale
jest pewna zależność miedzy przychylnością, uczciwością, chęcią pomocy i ogólnie
pozytywnego nastawienia a odległością od centrów turystycznych , czym dalej tym
ludzie mniej nachalni i szczerze przyjaźni bez korelacji z grubością portfela,
ale podobnie jest wszędzie na świecie.

W każdym razie slogan : ‘’Tajlandia
– kraj uśmiechniętych ludzi’’ , jest jak
najbardziej aktualny a na prowincji na pewno nie przereklamowany.

Czym dalej od Ao Nang tym bardziej
wyludnione plaże , które w czasie odpływu zawstydziły by pasy startowe , każdy może
znaleźć swoją samotnię żeby zastanowić się nad sensem życia lub zresetować.

Wycieczka byłaby udana gdyby
nie mały wypadek któremu uległem. Podjeżdżając do parkingu coś mi się poplątało
i zamiast wyhamować dodałem gazu, mój ‘’rumak wystrzelił , ja wylądowałem na
drodze, a skuter wbił się w tylne koło innego skuterka aktywując lawinę, w
wyniku której, kilkanaście skuterów przewróciło się jak kostki domina. Większych
zniszczeń nie było , nie licząc mojej łydki która została obdarta ze skóry, ale i tak miałem szczęście, w każdym
razie odkryłem jak ważne jest mieć ze sobą środek dezynfekcyjny , rany w tym ciepłym
i wilgotnym klimacie goja się bardzo wolno.

No cóż w d.. nóź ( albo łydkę) , jak to mawiają ? , już teraz zawsze będę miał środek
dezynfekcyjny na takich wyprawach.

Na razie noga mi nie odpadła, chociaż
nigdy nie wiadomo, może będę kolejnym bohaterem programu Discovery – ‘’Obcy w moim ciele’’. ?

A tu parę fotek.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/289030



Żeby

Tajlandia Posted on śr., 30 sierpnia, 2017 16:07

zwiedzić większość państw, potrzeba
tygodni a nawet miesięcy. Tajlandia nie jest wyjątkiem i parę tygodni to
stanowczo za mało , szczególnie jak chce się odwiedzać wyspy. Lokalne biura podróży są bardzo pomocne w załatwianiu
biletów , wystarczy powiedzieć dokąd chcemy dotrzeć a dopasują nam optymalne połączenia
, busowo-promowo-lotniczo-kolejowe . Transport jest dosyć sprawnie
zorganizowany w każdym razie rano odbierają z hotelu i zawożą na jakąś stacje
przesiadkową, odbiór jest zawsze punktualny ale do godziny przyjazdu na miejsce
można spokojnie doliczyć parę godzin.

Z
Phi Phi , wiatry poniosły do Railay

która ukryta jest pomiędzy wysokimi klifami i gęstą
dżunglą. Można się na nią tylko dostać jedną z tradycyjnych łódek jakich pełno
jest na tajskich plażach

i do Ao Nang -miasteczka nadmorskiego które jest bazą wypadowa
na okoliczne wyspy.

Info z ostatniej chwili !
Ciechocinek ‘’zaliczony’’ przed

i po smiley

Przemieszczając się z miejsca na miejsca wręcz niemożliwym
jest uniknięcie większych skupisk ludzkich i kontaktu z innymi ludźmi. ‘’Ocierając’’
się o przedstawicieli innych narodowości doszedłem do wniosku że zjawisko tzw. ‘’Januszów’’ i ‘’Grażyn’’ jest
zjawiskiem globalnym nieznającym żadnych granic.


I tak np. niemieckie Januszki
( Hansy) , uwielbiają siedzieć w restauracjach bez koszulek, prezentując ‘’wyrzeźbiony
‘’ piwkiem tors , może po prostu im gorąco dzięki fryzurce ‘’ziober’’ , ‘’ łopata
‘’ cos w stylu futbolisty rodem prosto z
DDR. Chińskie odpowiedniki J. i G. , poruszają się w grupkach od pięciu osobników
w górę i wyróżniają się , odcharkiwaniem , chrząkaniem i pluciem , w
restauracji wszystko co nie potrzebne na talerzu , ląduje obok, takie chińskie tajfuny.
Poniżej dwóch chińskich ‘’Januszkow’’ (
Changi ) – to nie ‘’waleczka’’ ,po prostu głośna dysputa połączona z
przepychanką na temat kto ma uregulować rachunek.

W znanej sieci japońskiej Seven-eleven ( w Tajlandii otwarte 24h na dobę ) , widziałem
dwóch Januszków rosyjskojęzycznych ( Sergieje ) z permanentnym rumieniem
podczas zakupów napitków wysokoprocentowych , ekspedient wydał resztę wysokości
20 bahtów ( ca 2 zł
), na co jeden z jegomości zwrócił mu banknot jak by to był napiwek mówiąc :
naaa ! guljaj !

Ale nikt nie jest doskonały i kto nie był chociaż raz w życiu
‘’Januszkeim’’ albo ‘’Grażynką’’ ? ?

a poniżej parę fotek z Ao Nang i Railay.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/289018



Podróżując

Tajlandia Posted on pt., 25 sierpnia, 2017 16:33

czy odkrywając nowe zakątki zawsze jest jakieś
miejsce o którym wszyscy mówią, i które ‘’koniecznie’’ trzeba zobaczyć, jestem raczej
sceptyczny do takich propozycji , bo przerażają mnie tłumy pielgrzymów które
degradują cały blask i czar.

Zdecydowałem
się jednak odwiedzić Phi Phi , i nie wiem czy to zdjęcia ? , ustne przekazy ?
czy nazwa ? pomogła mi w decyzji, w każdym razie nie żałuję decyzji. Dwie
godziny statkiem

z Phuket Town i jest się w ‘’Raju’’ ? ,
no może nie w Raju ale w przedsionku, chociaż już sam nie wiem, bo jak wygląda
Raj ? ,

w każdym razie miejsce cudowne, dwie wysepki
pokryte zielenią lasów rozdzierają błękit morza, łączy je wąski przesmyk z
plażami po obu stronach które w ochronnym ‘’objęciu’’ trzymają wzniesienia otaczających wysp i nawet jeżeli morze szaleje
dookoła wysepek to w zatokach się tego nie odczuwa.

Jedna
część tego cudu natury jest mało dostępna i dzika , druga ma mnóstwo zatoczek z
przyklejonymi do plaż kompleksami bungalowów
i hoteli.

Goście
przybyli z lądu przedostają się do swoich miejsc pobytu lokalnymi taksówkami.

Zdziwiły
mnie hordy farangi (jak określają lokalsi jasnoskórych przybyszów)

i mimo
niskiego sezonu co chwila podpływały promy wypełnione turystami, nie wyobrażam sobie
jak tutaj wygląda w sezonie.

Phi
Phi warto nanieść na mapę miejsc godnych
polecenia.

Zresztą
możecie ocenić sami.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/289042



Tajlandia

Tajlandia Posted on niedz., 20 sierpnia, 2017 19:26

to nie tylko bardzo fascynujące i egzotyczne miejsce nad , ale również pod wodą
, możliwość nurkowania było jednym z powodów dla których wybrałem królestwo Syjamu.
Oferta zwiedzania podwodnej Tajlandii jest
naprawdę bogata, a oferentów jeszcze więcej.

All4Diving
– z którymi nurkowałem spełnili moje oczekiwania , oprócz tego że mają ośrodek szkoleniowy z basenem, własną łódź
,

to naprawdę byli super zorganizowani, a wszyscy pracownicy profesjonalni i
pomocni. W ciągu paru dni nurkowaliśmy wiele razy wokół 4 różnych wysp ,

każde nurkowanie
było niepowtarzalne ze względu na faunę
, ukształtowanie terenu czy prądy, ale to które chyba najbardziej utkwiło mi w pamięci
to nurkowanie w grocie.

Rano
odbierali z hotelu i zawozili na molo w Chalong, skąd odchodzą chyba wszystkie wycieczkowce
i łodzie z nurkami. Na łodzi :śniadanie
, obiad , świeże owoce i napoje, niestety niektórzy bardziej wrażliwi nie
posilili się za bardzo bo częściej wymiotowali ?

A
tu relacje z tego jak takie ‘’wypady’’ wyglądały nad

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/289033

I

pod
wodą



Phra Puttamingmongkol Akenakkiri Buddha

Tajlandia Posted on śr., 16 sierpnia, 2017 13:37

albo Big Buddha siedzi na wierzchołku góry Nakkared Hills 370 m n.p.m. Miejsce
, rozmiary ( 45 m) i biały birmański marmur po którym prześlizgują się promienie
słońca sprawiają że jest doskonale
widoczny czy to z Kata czy z zatoki Chalong,

wygląda jakby lewitował nad wierzchołkami
drzew dżungli którą pokryte jest cale wzniesienie. Posąg i klasztor są miejscem
kultu religijnego, pielgrzymek wyznawców buddyzmu, jak i jedną z większych atrakcji
turystycznych na Phuket. Cieszę się że zdecydowałem
się na jazdę skuterem, bo sama jazda jest już przeżyciem, droga wspina się i wije w dżungli na sam szczyt , wilgotne powietrze jest nasycone
zapachami i odgłosami otaczającego lasu, wiele ciekawych miejsc, punktów widokowych
, knajpek i dwie wypożyczalnie słoni dla chętnych.

Na górze panorama 360 stopni z widokiem
na Phuket , zatokę Chalong i Może Andamańskie.

Jest to nowa budowla w trakcie wykańczania,
ale nie ma żadnych opłat, można cos kupić w sklepikach i część kwoty jest przekazywana
na dofinansowanie prac budowlanych albo zostawić
datek.

Nie wiem czy to za sprawą miejsca,

ale
wszystkie zwierzęta które tam ‘’ mieszkają’’ żyją w zgodzie, cale mnóstwo kotów
, psów i kogutów które pilnują parkingu , maszerują, leżą, i śpią, korzystają ze wspólnej przestrzeni nie zwracając na siebie uwagi.

Oczywiście są wyjątki, to lokalna ‘’ grupirowka ‘’
małpiastych, którą strażnik trzyma na dystans strzelając z procy.

Hm, może małpy nie mogą się dogadać z
resztą ,…. bo im bliżej do ludzi ??? ?

a poniżej wszystkie
foty

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/289019



W końcu

Tajlandia Posted on niedz., 13 sierpnia, 2017 15:05

podjąłem decyzję – wynajmuję skuter !
Decyzja naprawdę była trudna i musiałem do
niej dojrzeć , z jednej strony wszystkie
mrożące krew w żyłach relacje i opowieści znajomych i blogerów o wypadkach, o policji
która zawsze trzyma stronę miejscowych a
nie ‘’farangi’’ i to bez względu na to kto
zawinił, ruch lewostronny i fantazja połączona ze spontanicznością i
improwizacją użytkowników dróg ?.

Do
tego wszystkiego sam byłem świadkiem jak Tajka potrąciła turystę, handlarze z
pobliskich straganów rzucili się na pomoc Tajce przy okazji wykrzykując pretensje
do zszokowanego gościa który poobijany w podartym ubraniu siedział na ulicy i
nie mógł wstać, nikt z miejscowych nie zainteresował się facetem na ulicy, został
totalnie zignorowany, gdyby nie inni turyści i rodzina to by tak chyba siedział
do dzisiaj, no normalnie powiało Bareją : …. co tak obywatelu na kamieniu siedzicie ,
wilka chcecie dostać ? . Wniosek – w razie wypadku na obiektywizm miejscowych świadków
nie ma co liczyć.

Z
drugiej strony wolność , możliwość dotarcia wszędzie, najlepsza i najbardziej
naturalna forma zwiedzania, wolność i niezależność a nie ciągle negocjacje z kierowcami
tuk-tuków , taksówek i tym podobnych wraz z ryzykiem ‘’wysadzenia’’ w nieumówionym
miejscu.

Wypożyczalnie
są dosłownie wszędzie , ale najprościej jest zapytać w recepcji hotelu, albo
sami wynajmują albo zadzwonią i wypożyczalnia dostarczy skuter do hotelu , można
negocjować ceny wynajmu jak i wartość pojazdu która jest zawyżana ( skuter nie
jest ubezpieczony ) a kwotę wpisaną do umowy musimy zwrócić w razie kradzieży.
Jeszcze tylko oględziny , fotki uszkodzeń , kaski , sprawdzenie znaczka po wewnętrznej
stronie siedziska, zostawiamy paszport ( chociaż mi się udało zostawić kopię paszportu
) i możemy jechać. Nikt nie pyta o prawo jazdy,
ale oczywiście najlepiej mieć wyrobione międzynarodowe, można tez wyrobić
na miejscu ale to dodatkowy koszt no i strata paru godzin. Brak prawka podczas
kontroli to dobry powód dla policji żeby nam wlepić ‘’mandat’’. Międzynarodowe
prawko albo wyrobione na miejscu może się okazać bardzo przydatne w razie
wypadku, bo ubezpieczyciel może nie chcieć pokryć kosztów ewentualnego leczenia.

Chociaż
mam prawko już parę lat, to ruch lewostronny trochę mnie przerósł, dlatego doszedłem
do wniosku ze najlepszym rozwiązaniem aby zmniejszyć ryzyko kolizji i stresu, będzie
skręcanie wyłącznie w lewo przez co trasa podróży się wydłużyła i mogłem więcej
zwiedzić ?

I
tak podczas mojej dziewiczej jazdy postanowiłem pozwiedzać okolice Karon i Kata
Beach.

I
miedzy innymi , udało mi się odwiedzić ‘’wypożyczalnię’’
słoni

Dotarłem
na punkt widokowy – Karon , gdzie można sobie trzasnąć fotkę z ptaszkiem za małą
opłatą

a dzięki
temu że skręcałem wyłącznie w lewo trafiłem
na zawody motocyklowe ?

Dostałem
pytanie od czytelnika : czy ten kask to
ochrona na wszelki wypadek, jakby słoń usiadł mi na głowę ? Tak ?

Kontrole
drogowe są dosyć częste i z moich obserwacji wynika: policji chodzi wyłącznie o
‘’bezpieczeństwo farangi’’ , bo wśród zastopowanych przeważają obcokrajowcy.
Taka rozmowa z policjantami przypomina trochę rozmowę z niektórymi rodzimymi stróżami
prawa : .. apteczka ?, gaśnica ? , trójkąt ? kamizelka odblaskowa ? hmm…..a zdjęcie babci ?

Najważniejsze
to zachować spokój, w żadnym wypadku nie protestować !, bo akurat obok na
skuterku przejeżdża wielodzietna rodzina z małymi dziećmi i niemowlakiem i nikt
nie ma kasku, a my jechaliśmy bez kasku tylko dlatego bo cierpimy na
klaustrofobię , zasada jest prosta – dajcie człowieka a paragraf się zawsze
znajdzie.

Mamy
dwie opcje : albo oplata na miejscu bez
pokwitowania , albo wyższa oplata na
komisariacie ale za to z pokwitowaniem ( i stratą paru godzin ). Ja nikogo nie
namawiam do łamania prawa , trzeba się po prostu zastanowić co jest dla nas ważniejsze : spokój ? czy racja ? ?

A tu
relacja fotograficzna z całej wycieczki.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/289027



Karon

Tajlandia Posted on pt., 11 sierpnia, 2017 09:04

w porównaniu
z Patong to super spokojne i ciche miejsce , parokilometrowa plaża,

wzdłuż niej
droga która łączy Karon Beach z Patong,i
z Kata, za nią rząd hoteli , restauracji , sklepów , taki przyczółek dla rodzin z dziećmi, po
23ej ulice pustoszeją.

Hotele
mają dobry standard , a ceny są przystępne i nie ma problemu ze znalezieniem
miejsca bo sezon dopiero rozpoczyna się jesienią, obsługa pomocna i skora do
negocjacji cen.

Dobry
punkt żeby się zrelaksować przed następną eskapadą albo jako baza wypadowa do eksploracji
pobliskich atrakcji.

Po południu
większość restauracji na specjalnie przygotowanych stoiskach pokrytych lodem,
eksponuje świeże owoce morza i ryby , wystarczy tylko wybrać to na co mamy ochotę
a przyrządzą tak jak będziemy tego sobie życzyli.

Na
Phuket ma się wrażenie że to jakieś terytoria zamorskie Rosji i Chin, są to najliczniej
reprezentowani turyści na wyspie. Po prostu Phuket został anektowany bez
jednego strzału ?, w tajskiej kablówce

parę rosyjskich i chińskich kanałów
telewizyjnych, we wszystkich restauracjach jest menu po rosyjsku , chińsku i
angielsku, to samo dotyczy sklepów , bazarów , czy zwykłych informacji
administracyjnych , oprócz tajskiego na pewno będzie info przynajmniej po
rosyjsku , czasami łatwiej było mi się dogadać z Tajami po rosyjsku niż po
angielsku , nawet do baru ‘’ Otto’’ zapraszają w języku rosyjskim ?

no to czas żeby skosztować kulinarnych atrakcji

a tu parę fotek

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/289039



Jedną

Tajlandia Posted on niedz., 06 sierpnia, 2017 19:13

z pierwszych rzeczy która daje się we
znaki natychmiastowo , to ruch lewostronny, a proces przestawienia się trochę jednak
trwa, dodając styl prowadzenia i
przestrzeganie przepisów , a właściwie brak
ich przestrzegania to mamy tragedię gotową-
po pierwsze należy pamiętać ! : pasy nie są dla pieszych, nie wiem po co one są
?, i dla kogo ? ale na pewno nie dla pieszych, pasy są skutecznie ukrywane przez kierowców , najchętniej
na nich parkują , albo stają tuż przed i
zaraz za , tak żeby wypłoszony pieszy mógł
się skutecznie ukryć między samochodami , jak staniemy przy przejściu to na pewno nikt się
nie zatrzyma , no chyba ze jakiś pomylony
obcokrajowiec , tak jak ja to zrobiłem i o mało nie doprowadziłem do katastrofy
w ruchu lądowym , Tajowie hamowali z piskiem opon , wyzywając i klnąc, po tym
zdarzeniu już nie przepuszczałem pieszych tylko trąbiłem , w Tajlandii nawet
psy się zatrzymują i patrzą wielokrotnie w prawo i w lewo

zanim pokuśtykają przez ulicę , migacze i światła są dla ozdoby ,
włączony migacz wcale nie sygnalizuje ze ktoś chce skręcić czy zmienić pas, wyłączone
światła w nocy i jazda pod prąd ( i tu mam na myśli miejscowych , a nie jakiegoś
zagubionego obcokrajowca, tak jak mi się to zdarzyło i jeszcze się dziwiłem dlaczego
wszyscy pod prąd jadą ? ) też
nie należą do rzadkości.

Jedynym
sposobem żeby nie popsuć sobie pobytu to nie walczyć z tym, tylko zaakceptować (
tak po prostu jest i taki urok tego miejsca ) no i mieć oczy ‘’ dookoła głowy ‘’
?

Coś
, co jest wszechobecne w Tajlandii, a właściwie
ktoś , to Bhumibol Adulyadej, król Rama IX


którego Imię ceremonialne to : „Jego
Wspaniałość, Wielki Pan, Siła Ziemi, Nieporównywalna Moc, Syn Mahidola, Potomek
Boga Wisznu, Wielki Król Syjamu, Jego Królewskość, Wspaniała Ochrona” – Phrabat Somdej Phra Paramindra
Maha Bhumibol Adulyadej Mahitaladhibet Ramadhibodi Chakrinarubodindara
Sayamindaradhiraj Boromanatbophit
. ( źródło Wikipedia )

Bhumibol
jest na każdym banknocie i monecie, niezależnie od nominału,

tak
samo każdy państwowy budynek , szkoła , policja itd. , przyozdobione są zdjęciem i małym ołtarzykiem zmarłego prawie
rok temu króla , oficjalnie ogłoszona roczna żałoba zakończy się pochówkiem Bhumibola jesienią tego roku.

. że
są globalne marki czy produkty , takie jak Coca-cola czy McDonalds i wszędzie je można kupić to już nikogo
nie dziwi , ale globalne zjawiska ??? Tajlandia ma swojego wróża Macieja ??? !!!

i
tez na pewno przewiduje ze dzisiaj w
nocy będzie ciemno ?,
byle nie gadał głupot tak jak pewna wróżbitka którą oglądał w Polsce znajomy. wróżbitka
przewidziała dzwoniącej kobitce ze będzie chodzić , na co ona : …. ale ja nie
mam nóg ! , hm , a może chodziło o to ze dostanie protezy
?

Na środek
transportu do Patong , (chyba
najbardziej znanego z nocnych atrakcji miasteczka na wyspie) wybrałem mototaxi
, może to nie było najmądrzejsze, szczególnie ze względu na walizkę którą mój ‘’driver’’ wcisnął między siebie a
kierownicę, co skutecznie utrudniało mu
skręcanie. Oczywiście dla mnie kasku już nie było, ale za to co za jazda ! i jakie przeżycie ?

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/289020



Tak

Tajlandia Posted on czw, 03 sierpnia, 2017 06:01

po prostu wyszło nie było żadnych przygotowań , czy przemyślanych decyzji ,
bilet kupiony w dniu wylotu no i padło na Tajlandię , ze szczątkową wiedzą i bez rezerwacji hoteli to lekkie wariactwo ,
ale czasami tak trzeba, , bo by człowiek eksplodował ?

Moja
znajomość Tajlandii ogranicza się raczej do przekazów i informacji które są
pospolite i raczej subiektywne, a obraz natury, to widoczki z Jamesa Bonda – ‘’Człowieka
ze złotym pistoletem’’.

Phuket-
bo akurat niska cena i czas przelotu
najkrótszy, raptem kilkanaście godzin z jedną przesiadką w Moskwie, zakładamy i spodziewamy się jednego a życie nam to
rewiduje i prostuje, i zamiast przesiadki na Szeremietewie ( Aeoroflot gdzieś zgubił
samolot) zaliczyłem ‘’sitibrejka’’ w
Hong-Kongu , co było milą niespodzianką ?.

W
Tajlandii przywitała ściana wilgotnego gorąca co tylko utrudniło orientację i pogłębiło
desperację w poszukiwaniu środku transportu, wszyscy chętnie zawiozą tym czym
tam dysponują : taxi ,

motorowerem, tuk-tukiem , taczką ,

ale dowiedzieć się gdzie
stoi regularny autobus to już nie są tacy chętni do rozmowy, jak
przyjedzie się do nowego miejsca a nic nie jest zorganizowane i nie ma się
nikogo lokalnego za przewodnika , to proste rzeczy stają się bardzo zawile i
skomplikowane , taki zwykły transport z lotniska do hotelu to wielka przygoda (
lub gehenna ) i podróż w jednym.

Po
zlokalizowaniu regularnego mikrobusa, który odchodził tylko z krajowego
lotniska, nastąpił szybki załadunek bagażu przez człowieczka wielkości mojej
walizki, niestety dla mnie nie było miejsca wśród innych pasażerów i zostałem wciśnięty pomiędzy bagażowego (który
pełnił również funkcję kierowcy), a bileterkę
i tak pomknęliśmy w kierunku Phuket Town ,

możemy zaczynać 🙂

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/289037