Blog Image

Podróże małe i duże

O Blogu

Cale nasze życie to jedna wielka podróż z punktu A do punktu B i dla wszystkich te punkty są identyczne, rożni nas tylko droga z A do B, czasem nasze podróże się łączą i podróżujemy z kimś razem, a czasem tylko przecinają.

Podróż, to też: książka, cisza , obraz, trzymanie ukochanej osoby za rękę, to spotkania i rozstania,to płacz, śmiech, radość i smutek.

Piszę o swoich ´´podróżach``,piszę jak umiem, a moje przemyślenia i wynurzenia są subiektywne. W młodości chciałem zostać pisarzem, ale byliśmy ubodzy i nie stać nas było na maszynę do pisania :) i czytając o moich podróżach pamiętajcie .... nieszczęściem ludzkości jest szczelność czaszki ludzkiej.

Nie wiem jak długo i jak często będę pisał. Wiem jedno , ja zraniłem wiele osób i mnie zraniono, popełniłem wiele błędów, niestety czasu nie cofnę , ale wiem że czeka mnie nowa podróż i w dużym stopniu zależy ode mnie jaka ona będzie.

Nie mam konkretnego celu pisząc bloga, to po prostu kolejna podróż, ale jeżeli chociaż jedna osoba poczułaby się lepiej, i zmotywowałoby ją to do pozytywnych zmian i działania,to znaczy że było warto.

Dziękuję za wszystkie komentarze:)

kontakt:

otto@podrozemaleiduze.eu

Pozdrawiam wszystkich znanych mi i nieznanych czytelników.
Have a nice life :)

I oczywiście wszystkie osoby i postacie o których pisze są fikcyjne a jakakolwiek zbieżność z kimkolwiek jest przypadkowa.

Galeria zdjęć

Galleries pictures

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collections

Filmy short clips on Youtube

https://www.youtube.com/playlist?list=PLtI6MRVYbuM-h2VRctZ0pYsq4X6J09mDC


Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie zdjęćbez zgody autora zabronione.

Distribution and copy of films and photographs without permission prohibited.
All rights reserved.


Szrama na raju

Gwadelupa Posted on niedz., 14 sierpnia, 2016 23:08

Chociaż nie
jestem zwolennikiem zwiedzania miast szczególnie jak są upały, to wybrałem się do
Pointe-à-Pitre ( Les Abymes bo taka jest nazwa miasta)


największego miasta na Gwadelupie, i tak jak Basse-Terre ( Baie-Mahault) było w miarę
ciekawe i do tego fajnie położone wspinając się od oceanu do podnóża wulkanu,

to Pointe-à-Pitre
to totalna porażka,

Zaniedbane, mierne i bierne, na głównym
placu w centrum z trudem z znalazłem jedyna restauracje ala bar samoobsługowy,

w bocznych uliczkach sklepy z tanimi ciuchami z Chin i Tajlandii , każdy dom
czy kamienica do remontu, ogólne wrażenie bardzo negatywne szczególnie jak się porówna
do innych miast i miasteczek, nic dziwnego ze turystów tez prawie nie spotkałem,
za to parę razy podszedł lokalny Krzychu czy Zdzichu, i prosił o fajkę albo o cenciaki
na berbeluchę, tak ze w pewnym sensie poczułem się swojsko chociaż parkingowych
nie widziałem.smiley

Jak pytałem lokalnych dlaczego największe
miasto jest tak zaniedbane, okazało się ze jak w latach 70-ych potargało trochę
okolicznymi wyspami , to wielu ludzi się tu przeniosło, a dawni mieszkańcy
wyjechali do Francji albo pobudowali domy, tak ze teraz mieszka tu mieszanka
ludzi z innych wysp państewek. Podobno są jakieś plany na rewitalizacje i maja wpompować
kasę, ale do tego czasu aż wyremontują mieścinę to nie polecam, ale to oczywiście
moja subiektywna uwaga.

No ale to może trochę jak w życiu coś nam się wydaje piękne i nieskazitelne na pierwszy rzut oka ( rzucamy okiem haha) , ale jak się poskrobie trochę  to pod tą nieskazitelną powierzchnią kryją się niespodzianki, nie zawsze przyjemne, samo życie 🙂 ,chodzi tylko o to żeby minusy nie przesłoniły nam plusów smiley

hm, oceńcie sami , link do fotek poniżej

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/288974

chociaż wyszło o wiele lepiej na zdjęciu niż w rzeczywistości , to tak ja ze mną hahaha



Berbelucha

Gwadelupa Posted on pt., 12 sierpnia, 2016 12:20

Berbelucha.

No cóż ja mogę Wam powiedzieć
, ekspertem nie jestem ale jakieś doświadczenie posiadam.

Każdy raczej wie z autopsji czym jest alkohol i jaki
wpływ ma niego lub jego bliskich. To ogólno dostępny narkotyk, antydepresant
wymyślony tysiące lat temu. Pijemy z różnych powodów i w różnych ilościach ,
jedni już nie piją , inni dopiero zaczną .

Mieszkańcy Gwadelupy nie są wyjątkiem i jest tu wiele
rumowni, u nas robią to z ziemniaka a tu z tego.

Takich rumowni na wyspie jest kilka, wszystkie czynne i można je zwiedzać

Ja wybrałem tę ,

ni wolno było robić zdjęć w muzeum, dlatego
zrobiłem.

Była tez możliwość degustacji, taki barek samoobsługowy, niektórzy bardzo
spragnieni wiedzy obeszli cale muzeum ze trzy razy w tym samym czasie co ja
raz, to się nazywa pociąg do nauki.

Zakupiłem parę buteleczek, na nagrody konkursowe

i dla
tych którzy złożyli zamówienia ( dziwne ze odezwali się do mnie ludzie z
którymi nie rozmawiałem wiele lat , niestety lista już jest zamknięta.

No to na zdrowie ! chociaż brzmi to dosyć idiotycznie
szczególnie jak spożywa się alkohol, haha

a poniżej link do fotek z destylarni rumu

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/288977



La Soufrière

Gwadelupa Posted on czw, 28 lipca, 2016 13:01

Ujście
siarki po francusku czyli zgniłe jajo albo sulfobengal jak kto woli, czynny
wulkan który wznosi się na wysokość 1467 m n.p.m. i któremu puściły zwieracze w
1977 roku , tak ze trzeba było ewakuować mieszkańców z lezącej poniżej stolicy
Gwadelupy, Basse-Terre.

Ale
zanim opiszę wyprawę chciałbym podziękować za komentarz TKT, bardzo budujący i
krzepiący bo wiem ze szczery, ale mam małą uwagę do uwagi, naprawdę robię co
mogę, staram się nakręcić fajne filmy i znaleźć fajnych i przystojnych aktorów,
a jak wiadomo: film to jedna z najważniejszych ze sztuk !!!, i ja rozumiem ze
może to psst i bulbul jest lekko wykurzające, ale czy ta uwaga nie jest
związana z jakąś traumą , np. podróży windą w ilości osobników mniej niż trzy a
więcej niż jeden, i może dojść wtedy do sytuacji ze nie ma na kogo zwalić
podkołdernika zjadliwego ???

Zastanawialiśmy
się jak rozwiązać ten problem, niestety YouTube pozwala tylko na muzę którą
sami proponują, ale jest genialne wyjście- wyłączyć głośnik i na przykład
zanucić „ Jesteś szalony„ lub cos w tym stylu, chociaż osobiście poleciłbym,
Frania Sinatrę i „ I did it my way„

A
wracając do wulkanu, trzeba dojechać do Basse-Terre, no i tam zaczynają się
schody, bo drogowskazy są rzadko, ale po wielu próbach udało nam się znaleźć
drogę, jest to wspinaczka, krętą i wąską
drogą, do tego bardzo stroma tak ze jedyneczka i trąbienie na każdym zakręcie.

Na
samym początku wspinaczki jest zbiornik w którym ludzie się kąpią,


podobno
odmładza taka kąpiel, co ja zauważyłem, to zapaszek przypominający wodę Zuber,
tu się ludzie kąpią a u nas to piją, może można by to jakoś połączyć , moczyć
się popijając Zuberem ?

Droga
jest dosyć stroma, śliska i wąską, i łatwo się wywalić na kamyczkach, Wspinając
się w tym lasku deszczowym, człowiek się momentalnie męczy a powietrze robi się
coraz rzadsze.

Byłem
trochę zaskoczony jak spotkaliśmy , starsza parę która schodziła, oboje mieli
klapeczki, pan ciągnął za rączkę a pani niosła wnuczusia w wieku jakieś piec
latek, no gratuluję fantazji lub jej braku.

Jak się
w końcu wydostaniemy z tego lasu tropikalnego, po jakimś 30 minutowym szybkim
marszu, czeka na nas nagroda , olbrzymia polana, orzeźwiające chłodne powietrze
no i widoki jak nie ma mgły.

Z
polany jest przejście na olbrzymi wyasfaltowany plac, a potem dwie możliwości
albo od razu wspinaczka albo dłuższa trasa.

Na tym
rozdrożu zastał mnie oto i taki widok

Byłem
pełen podziwu, właśnie oto chodzi , jak się chce to można a nie wylegiwanie nad
basenem albo pluskanie w morzu, zastanawiało mnie jedno, pani konsumowała jaja
na twardo.

Ja
wybrałem dłuższą trasę, preludium tego co mnie czeka na górze a właściwie co
poczuje spotkało mnie już po krótkiej wędrówce, smród zgniłych jaj.

Z tymi
oznaczeniami szlaków i dróg to tu rożnie bywa, a opisy często są tylko po
francusku.

No i
niestety musiałem zawrócić, dopadła mnie mgła, kiedyś tez mnie dopadła mgła jak
wracałem z „ Mnicha„ i tak się balem ze myślałem ze się zes….., z kolegami zbiegaliśmy a i tak nas dopadła,
mleko nic nie widać, i boisz się ruszyć na centymetr, trauma, chociaż większa
chyba była jak gazda pijany wpadł z siekiera do pokoju, ale tu żadnego gaździny
nie widziałem.

Niestety
poddałem się i zawróciłem, no czasami tak bywa, na pewno tu wrócę.

Jak byście
mieli zamiar się tu wybrać, to na pewno warto pamiętać o odpowiednim obuwiu i jakiejś
kurtce, pogoda zmienia się cały czas, wilgoć i deszczyk, temperatura spada do
kilkunastu stopni i wieje wiatr.

Otrzymałem
zapytanie czy ja wracam ?, hm tak szczerze to nie wiem, na razie to chyba przedłużę
pobyt, byłem na rozmowie o prace i rożnie się to może skończyć, może parę osób się
ucieszy jak bym tu zakotwiczył haha.

a tu reszta zdjęć

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/289014
smiley



Nigdy nie robiłem tego z facetem nad…

Gwadelupa Posted on niedz., 24 lipca, 2016 01:30

…Karaibami
czyli orgazm w raju, albo tez chciało by
się zaśpiewać : „ Ups I did it again„.

To
skakanie tak wciąga ze nie mogłem sobie odmówić, przypomniał mi się program
naukowy który oglądałem, gdzie małpie przyczepili elektrody do mózgu i jak nacisnęła
guzik to miała orgazm, tak nap… w ten guzik, ze aż zemdlała, a tu jest
podobnie, ze po każdym skoku chce się jeszcze.

W
każdym razie ryzyko jest o wiele mniejsze niż w seksie, niczym się nie można zarazić,
i nie trzeba robić testów DNA, a na dłuższą metę tez taniej wychodzi haha

Tak
sobie myślałem szybując, ze jak bym się rozwalił to taki widok by mi się przykleił
do siatkówki smileysmileysmiley

więcej fotek na

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/289008



Daleka rodzina.

Gwadelupa Posted on czw, 21 lipca, 2016 06:42

Jakie było moje zdziwienie jak
się dowiedziałem ze Jacques-Yves Cousteau to moja daleka rodzina i to na parę
dni przed wyjazdem, tylko Cousteau nie używał członu de Bardon, może się wstydził
za to ze prapradziadek, oficer armii napoleońskiej podczas „ Wielikoj Ateczestwiennoj Wajny„
jak Napoleon szedł na Moskwę, zakochał się w Polce, zdezerterował i osiadł w
Lachistanie.

W
każdym razie postanowiłem odwiedzić rezerwat jego imienia The Cousteau Reserve,

położony obok wyspy Gołębiej, o w tym miejscu

kręcił
tam sceny do jednego ze swoich najsłynniejszych filmów „ Cichy świat„
Tak
ze podążając jego śladami wybrałem się tam na nurkowanie.

Jak
koledze wysłałem to zdjęcie i napisałem ze daje nura ,

to
mi odpisał ze może dla niektórych i daję nura, ale jak dla niego, to biorę rurę
do buzi, chociaż podobno się na tym nie zna ?, no to już nic nie rozumiem, niby
się nie zna ale się wypowiada …. ?smiley

No
cóż ja mogę powiedzieć , no oczywiście że biorę, kiedyś musi być ten pierwszy
raz, wszystkiego trzeba spróbować, znam wiele osób płci obojga, które biorą rurę,
z wielką przyjemnością i bardzo sobie to chwalą , zachęcam weź i Ty, haha.

Ale
wracając do tematu, wszystko by było fajnie i cudownie tylko jak zacząłem przeglądać
zdjęcia i filmy, to się okazało ze te robione pod woda, są nieostre smiley

Prapradziadek
i mój ojciec który był operatorem filmowym przewracają się w grobach, wujek w Saint-André-de-Cubzac a ojciec w
Szczytnie
niestety dałem plamę, powinienem zmienić soczewkę, ale panu się nie chciało ruszyć
d…, i znowu coś przez lenistwo sp…., myślę sobie, eee będzie spoko, a to by mi zajęło
2 minuty, ale nie chciało się pójść po soczewkę do hotelu, no czasami to już przeginam.

A
tu przykład jak foty nie powinny wyglądać,

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/288969

Filmu
na razie nie ruszyłem, ale coś posklejam

W
każdym razie musicie tego spróbować, niestety bez brania rury się nie da , ale jest to super sprawa i przeżycie , dla
tych którym się nie chce robić kursu to jest super alternatywa, nurkujecie do
5-6m , praktycznie bez przygotowania, emocje takie same jak byście nurkowali na
dwudziestu, do tego kolory widać o wiele lepiej na tej głębokości, spróbujcie polecam.

I
pamiętajcie , Wierze w Was , dacie rade i trzymam kciuki,smiley



3.30

Gwadelupa Posted on wt., 19 lipca, 2016 12:59

Trochę wcześnie
się obudziłem i poszedłem się wykąpać, temp powietrza i wody idealna.

Wczoraj miałem
trochę bieganiny, bo Francuzy zażądały zaświadczenia od lekarza żebym mógł nurkować.
Odwiedziłem Docteur Nourreddine Adjal w miasteczku Deshaies, jak ktoś ogląda ( ja raz dałem radę obejrzeć przez 5 min) angielski serial „Death in paradise„ albo „ Smierc pod palmami„ w naszej mowie, to pozna miejsce , bo większość nagrywana w Deshaies albo okolicach ,

dwie godzinki
czekania, w przychodni była klima, ale przyszła kobitka z maluchem który darł się
cały czas, może nie przepadał za Docteur. Wymykałem się co chwile na zewnątrz żeby
jakoś to przetrwać i udało mi się zdjąć gada smiley

Co ja się namordowałem,
niestety moja lunetka za mała smiley , musiałem wleźć na samochód żeby się do niego
jakoś zbliżyć, kolega to ma sprzęt i lunetę to by go z kilometra zdjął, a
podobno jaka luneta to i cala reszta:) a ja się swojej nie wstydzę, taką Bozia taką dała i dobrze smiley
Zaświadczenie
dostałem a docteur powiedział ze jestem okazem zdrowia, gejem raczej nie był a
kasy tez nie chciał pożyczyć, czyli raczej nie kłamał.

No i ruszyłem
na zwiedzanie Deshaies, fajne miasteczko nad zatoczką , wciśnięte między pagórki.

… zachciało mi się do
kibelka, patrzę, o jest, no nie ! to kościół adwentystów ? a z daleka wyglądał
jak toaleta, zbyt wielu tych adwentystów to tu nie ma, dwóch smiley , ale za to każdy ma
osobne wejście
Dowiedziałem
się ciekawej rzeczy, ze mam na imie „ Mesje„ , bo caly czas do mnie tylko: Mesje
i Mesje, bonżur mesje , arewułar Mesje, nawet mi się to spodobało, ale szok przeżyłem
jak się dowiedziałem ze znają mojego kolegę ze szkoły: sawa to , sawa tamto, no nie , to historie o
nim dotarły aż tu ?, ja rozumiem, ze był duży, ale żeby to dotarło aż za morza
i oceany ?!, sawa bię , haha

… a tu
miejscowy osteopata i znawca medycyny chińskiej

Mają tu
ciekawy zwyczaj, jak robią zakupy, to się zatrzymują tamując cały ruch , a za
nimi wszyscy grzecznie czekają i się nikt nie wk… i nawet nie trąbi

Ale straż
miejską też mają

Wolność, równość
i braterstwo, to to rozumiem, w takim hotelu to trzeba się koniecznie zatrzymaćsmiley

Wcale nie są gorsi od nas i pomniki też stawiają

Ale przeżyłem
szoka, idę sobie idę , patrzę a tu restauracyjka „Lulu„ , no k… m…!!!

Taki kawał człowiek
jedzie a to się za nim ciągnie , haha ( wtajemniczeni wiedzą o co chodzi), do
tego zamknięta , no ja wiem że zamknięta, najlepsze jest to że ona nigdy nie była
otwarta, haha

Tak że kochani,
jak będziecie mieli po drodze to wpadajcie do Deshies.

A reszta
fotek na

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/288980