Blog Image

Podróże małe i duże

O Blogu

Cale nasze życie to jedna wielka podróż z punktu A do punktu B i dla wszystkich te punkty są identyczne, rożni nas tylko droga z A do B, czasem nasze podróże się łączą i podróżujemy z kimś razem, a czasem tylko przecinają.

Podróż, to też: książka, cisza , obraz, trzymanie ukochanej osoby za rękę, to spotkania i rozstania,to płacz, śmiech, radość i smutek.

Piszę o swoich ´´podróżach``,piszę jak umiem, a moje przemyślenia i wynurzenia są subiektywne. W młodości chciałem zostać pisarzem, ale byliśmy ubodzy i nie stać nas było na maszynę do pisania :) i czytając o moich podróżach pamiętajcie .... nieszczęściem ludzkości jest szczelność czaszki ludzkiej.

Nie wiem jak długo i jak często będę pisał. Wiem jedno , ja zraniłem wiele osób i mnie zraniono, popełniłem wiele błędów, niestety czasu nie cofnę , ale wiem że czeka mnie nowa podróż i w dużym stopniu zależy ode mnie jaka ona będzie.

Nie mam konkretnego celu pisząc bloga, to po prostu kolejna podróż, ale jeżeli chociaż jedna osoba poczułaby się lepiej, i zmotywowałoby ją to do pozytywnych zmian i działania,to znaczy że było warto.

Dziękuję za wszystkie komentarze:)

kontakt:

otto@podrozemaleiduze.eu

Pozdrawiam wszystkich znanych mi i nieznanych czytelników.
Have a nice life :)

I oczywiście wszystkie osoby i postacie o których pisze są fikcyjne a jakakolwiek zbieżność z kimkolwiek jest przypadkowa.

Galeria zdjęć

Galleries pictures

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collections

Filmy short clips on Youtube

https://www.youtube.com/playlist?list=PLtI6MRVYbuM-h2VRctZ0pYsq4X6J09mDC


Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie zdjęćbez zgody autora zabronione.

Distribution and copy of films and photographs without permission prohibited.
All rights reserved.


Jak

Uncategorised Posted on śr., 03 czerwca, 2020 15:04

ten czas za….a, ani się człowiek obejrzał a minęła 1/3 roku od mojego powrotu z Afryki, zapomniałem ze w drodze powrotnej z Madagaskaru zatrzymałem się na mojej ukochanej wyspie -Reunion, odwiedziłem wiele nowych miejsc których nie zdążyłem zobaczyć podczas poprzedniego pobytu.

Podczas erupcji wulkanu Piton de la Fournaise, w 2004 roku lawa dotarła do oceanu przy okazji zalewając odcinek drogi biegnącej wokół wyspy, a tak wygląda zastygła ”rzeka” kilkanaście lat później.

Na miejscu starej położono nową drogę.

Moim marzeniem było zobaczyć ”żywy” wulkan, poprzednim razem jak bylem na Reunion spędziłem tam parę tygodni, a wulkan nic , ani pierdnął , martwy.

Tym razem miałem o wiele więcej szczęścia, pewnego dnia zadzwonił kolega i powiedział ze po mnie zaraz przyjedzie bo wulkan się ”obudził” , nie był to jakiś spektakularny wybuch, do tego policja trzymała ciekawskich na dystans, łatwo jest zatruć się gazami, w każdym razie erupcję widziałem i słyszałem :), a poniżej krotki filmik ze spotkania z ”żywym ” wulkanem.

Mam nadzieję ze to nie była moja ostatnia wizyta na tej przeuroczej wyspie.

Poniżej link do fotek które zrobiłem w 2018 roku wędrując po wulkanie.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/289067




Piton de la Fournaise

takie tam Posted on czw, 12 lipca, 2018 09:30

To jedno z tych miejsc dla których warto było wydać kasę i przylecieć na
Reunion , no po prostu orrrr….. już samo dotarcie do punktu z którego trzeba wyruszyć
w wielogodzinną wędrówkę jest niesamowitym przeżyciem ,

to wspinaczka krętymi dróżkami na parking położony
na wysokości około 2200 m.


Jeżeli ktoś ma
chorobę lokomocyjną to powinien łyknąć jakiegoś procha , droga to jedno wielkie
spaghetti 180 stopniowych zakrętasów , do tego startując z poziomu morza po
drodze przebija się warstwę chmur i jedzie
się w mleku. Mija się takie miejsca które bardziej przypominają Marsa , wymarzona
sceneria dla Gwiezdnych Wojen.

Po tym preludium , trzeba zejść w ścieżce wykutej w pionowej ścianie, ( jakieś kilkadziesiąt metrów
w dol )

potem wędrówka płaskowyżem zalanym zastygłą lawą i wspinaczka po
wulkanie do krawędzi .

W sumie jakiś 6
godzinny spacerek No i co ? No i jak zwykle …. ? Polazłem
w nie tę stronę i zamiast na punkt
widokowy wlazłem nad samą koronę krateru .

Już jak wspinałem się po tym żużlu i pumeksie wulkanicznym , pomyślałem ze
chyba cos nie tak, i ze zgubiłem drogę , przed krawędzią zaczęły pojawiać się na
parę metrów głębokie szczeliny i pęknięcia , jak doszedłem do krawędzi dopiero
sobie uzmysłowiłem ze mogłem się sp…. razem z tym ‘’plastrem skalnym ‘’ ,

Zresztą zobaczcie sami

a tu link do zdjęć

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/289067