Blog Image

Podróże małe i duże

O Blogu

Cale nasze życie to jedna wielka podróż z punktu A do punktu B i dla wszystkich te punkty są identyczne, rożni nas tylko droga z A do B, czasem nasze podróże się łączą i podróżujemy z kimś razem, a czasem tylko przecinają.

Podróż, to też: książka, cisza , obraz, trzymanie ukochanej osoby za rękę, to spotkania i rozstania,to płacz, śmiech, radość i smutek.

Piszę o swoich ´´podróżach``,piszę jak umiem, a moje przemyślenia i wynurzenia są subiektywne. W młodości chciałem zostać pisarzem, ale byliśmy ubodzy i nie stać nas było na maszynę do pisania :) i czytając o moich podróżach pamiętajcie .... nieszczęściem ludzkości jest szczelność czaszki ludzkiej.

Nie wiem jak długo i jak często będę pisał. Wiem jedno , ja zraniłem wiele osób i mnie zraniono, popełniłem wiele błędów, niestety czasu nie cofnę , ale wiem że czeka mnie nowa podróż i w dużym stopniu zależy ode mnie jaka ona będzie.

Nie mam konkretnego celu pisząc bloga, to po prostu kolejna podróż, ale jeżeli chociaż jedna osoba poczułaby się lepiej, i zmotywowałoby ją to do pozytywnych zmian i działania,to znaczy że było warto.

Dziękuję za wszystkie komentarze:)

kontakt:

otto@podrozemaleiduze.eu

Pozdrawiam wszystkich znanych mi i nieznanych czytelników.
Have a nice life :)

I oczywiście wszystkie osoby i postacie o których pisze są fikcyjne a jakakolwiek zbieżność z kimkolwiek jest przypadkowa.

Galeria zdjęć

Galleries pictures

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collections

Filmy short clips on Youtube

https://www.youtube.com/playlist?list=PLtI6MRVYbuM-h2VRctZ0pYsq4X6J09mDC


Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie zdjęćbez zgody autora zabronione.

Distribution and copy of films and photographs without permission prohibited.
All rights reserved.


No

Budapeszt Posted on pt, Kwiecień 14, 2017 17:00:46

mam wyniki półmaratonu , na 55-u Polaków
biorących udział zająłem zaszczytne 54 miejsce, a w kwalifikacji ogólnej na
ponad 6000 uczestników uplasowałem się na 4097-ej pozycji, czyli całkiem niezły
wynik jak na bieg z kontuzją. Organizacja dobra , pogoda super , a widoki
jeszcze lepsze.

I mimo że po dosyć długiej przerwie miałem
zakwasy i człapałem jak stary dziadyga to Budapeszt ‘’by night ‘’ zaliczyłem.

Ciekawym miejscem okazał się tzw. ‘’ruin
pub ‘’ – FOGASHAZ .

To prawdziwy labirynt połączonych dziedzińców paru kamienic w których już nikt nie mieszka, z
mnóstwem barów i muzyką na każdy gust , coś dla wytrwałych.

Na pewno Budapeszt jest godny
polecenia , cenowo tez jest bardzo korzystnie chociaż wszechobecne kebaby i hamburgerownie
zastąpiły węgierską kuchnię.

Niestety pomimo że czas nie pozwolił
na odwiedzenie wyspy Świętej Małgorzaty , czy kąpielisk termalnych to i tak
raczej wrażenia mam pozytywne z małym wyjątkiem
bo jak poszedłem do restauracji ‘’Rakoczy’’
na ulicy Rakoczego to pani nie pozwoliła mi usiąść tam gdzie chce, bo niby wszystko
zarezerwowane ( cala sala pustych stolików
), jak zapytałem czy wszyscy przyjdą za chwile i w tym samym czasie ? otrzymałem
przytakującą odpowiedz, no chciałbym to zobaczyć!!! , na szczęście znalazł się młody
człowiek który znalazł stolik , do tego jedzenie w formie węgierskiego ,
szwedzkiego stołu było wyśmienite i niesmak został zniwelowany, ale powiało starymi
czasami , takie cofniecie się w czasie.

Czas kończyć bo królestwo Barcy
czeka , bagaże już spakowane

A tu hazardzik w cieniu Świętej Rodziny,
Hola !

I wszystkim życzę spokojnych Świąt i
żeby nie musieli ich spędzać samotnie , no chyba że tego chcą.


https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/60



Budapeszt

Budapeszt Posted on nie, Kwiecień 09, 2017 18:55:18

na pewno ma swój urok , nikt nie pozostanie obojętny , influencje austriacko- ,
węgiersko-, rumuńsko- tureckie są widoczne wszędzie . Multi-kulti było tu już dawno temu, a potęgę , bogactwo tego miasta i znaczenie w historii widać wszędzie , to ze
się mówi o Budapeszcie jako małym Paryżu jest jak najbardziej na miejscu , jest
romantyczny a szczególnie o tej porze roku czuć to w powietrzu.

Jak pójdziemy od Hősök tere

główną ulicą Andrassy
Ut w kierunku centrum to dojdziemy do ulicy Wacianej a po węgiersku :

Tak ogólnie, to węgierski nie jest podobny do żadnego innego języka , chociaż są wyjątki
i wtedy od razu wiadomo o co chodzi

Ulica Waciana jest ulicą a właściwie deptakiem ze ekskluzywnymi sklepami, ciągnie się parę kilometrów, za komuny kupowało się tu markowe rzeczy o których
w innych demoludach można było tylko pomarzyć.

Jak dojdziemy do końca Wacianej to przechodzimy mostem Szabadsag hid i jesteśmy
u podnóża góry Gellerta ,

wchodząc na górę możemy odwiedzić klasztor Paulinów.

Ja niestety na sama górę nie wszedłem , osłabiły mnie …. widoki ,

kondycja już
nie ta , ale tez milo spędziłem czas.smiley

Będę kończył gdyż …..
Budapeszt na mnie czeka

No to już wróciłem , półmaraton zaliczyłem
,

a w nagrodę takie coś dostałem ,

Jak tu będziecie to polecam.

Idę się wykąpać, a jak ktoś chce połazić
po Budapeszcie

to zapraszam

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/59



Myślałem

Budapeszt Posted on nie, Kwiecień 09, 2017 08:26:23

ze dokończę setnego ‘’ posta’’ , ale jednak
sobie daruję , miało być o pracy którą miałem ponad rok temu i zasuwałem po dwanaście
godzin dziennie , ale nie chce mi się w tym babrać , trzeba iść dalej .

W Budapeszcie byłem ponad 40 lat temu, inny czas , inny świat
, inna epoka . Większość Polaków którzy pamiętają komunę , ma jakieś
wspomnienia związane z Węgrami , pośrednie albo bezpośrednie , handlowe i
wypoczynkowe .

Na pewno jak ktoś nie wysiadał na Keleti to o nim słyszał.
W każdym razie przetoczyła się przez niego większość polskich, prężnych –
dzisiaj byśmy ich nazwali biznesmenów ,
no ale wtedy to byli handlarze.

I nie zdziwiło by mnie jeżeliby wiele dzisiejszych fortun powstało na gruncie i
doświadczeniu zdobytym na tych wyjazdach. To tylko Karwowski albo dyrektor firmy Pim-Pom
latali samolotem do Madziarów.

Ja mam tylko mile wspomnienia związane z Węgrami i Budapesztem , wracając z Bułgarii , po sprzedaży
, namiotów , krzesełek , ręczników , butli gazowych , kremów Nivea i mnóstwa innych
rzeczy których pragnęli Bulgarzy , zatrzymywaliśmy się w stolicy Węgier żeby nabyć
to czego nam z kolei brakowało w Polsce , pamiętam ze zawsze była kupowana kawa,
i miód w plastikowych opakowaniach w kształcie misia.

Z punktu widzenia dzieciaka , wszystko wydawało mi się lepsze
i bardziej kolorowe niż w Polsce , do tego kosmopolityczne bo przyjeżdżało tu dużo
turystów z zachodu.

Wrażenie robiło wesołe miasteczko i Margit.Sziget z
basenami z wodami termalnymi i sztucznymi falami.

Teraz co rzuca się w oczy to mnóstwo zaniedbanych
kamienic , których fasady się rozsypują , często wydaje się ze są
niezamieszkane , czasami ludzie mieszkają tylko na niższych piętrach a wyższe są
zabite dechami, cale multum firm czy sklepów zamkniętych na dziesięć spustów,

często
się spotyka tez ludzi żebrzących i grzebiących w śmietnikach

Nie wiem czy ludzie się wyprowadzili do nowych domów , a właścicieli
nie stać na remonty albo po prostu ich nie ma , bardzo to wszystko dziwne i oczywiście
jest to moje subiektywne wrażenie ale to tak jak by to miasto powoli się wyludniało
, albo po prostu chodzę tam gdzie nie
trzeba .

cdn.