el otoño jak mawiają starożytni Hiszpanie , ale to jak co roku, i właściwie po tylu latach już się trochę człowiek przyzwyczaił, a na blogu jeszcze lato i Mauritius ,

szczególnie jak teraz robi się coraz chłodniej i ciemniej to z przyjemnością ‘’wracam’’ na wyspę oglądając zdjęcia. Takie wyalienowanie od spraw dnia powszedniego , słońce , ciepło , ocean, wszystko powraca , zapachy , dźwięki, kolory .

Zatrzymałem się w Grand Baie , miasteczko tętnicę życiem za dnia i nocą. Mieszanka tubylców i turystów w odpowiednich proporcjach ,

na pewno nie miejsce dla tych którzy szukają spokoju , ale ma wszystko co potrzeba , a jeżeli się szuka spokojniejszego miejsca to nie trzeba daleko wędrować.


Ci którzy chcą zwiedzić podwodny Mauritius mogą to zrobić w asyście nurka Wojtka , bo oczywiście ziomale są wszędzie .

😊

Nawiązując do dalekich podroży ,
czytałem ostatnio ‘’obiektywną ’’ relację jakiejś kobitki która opisuje egzotyczną wyprawę na rajską wyspę razem z ‘’koniem’’ , no po prostu szok , 20 tyś za tydzień tak zwanej metamorfozy , ćwiczenia z ‘’koniem’’ do południa a po południu z mężulkiem konia.
Opłacona dziennikarka była tak zestresowana przed wyjazdem, ze musiała zjeść pizzę i napić się wina, no normalnie jak ćpun przed odsiadką który musi się naszprycować, a dalej jest już tylko lepiej.
Biedactwo dzieli się szczegółową relacją jak to ją maltretowali i czasami nie dawała rady chodzić na popołudniowe ćwiczenia , a mężulek był jeszcze bardziej wymagający niż konik i zajeżdżał biedne foki, ale ogólnie było super i przecudownie i blabla , i sweetfocie razem z ‘’konikiem’’ .
Po tygodniu straciła kilogram !!! , a wiek biologiczny nie zszedł poniżej metryki , ale było zajebiście , podziwiam szczerość , no rzesz k… , jak by się porządnie wy…. to by więcej straciła , haha , 20 patoli ja p…. , a wystarczyło łyknąć laxigen , espumisan albo lewatywka za parę złotych.
Pełen szacun dla ‘’ konia ‘’ i ekipy ,stworzyli świetny biznes, a słoniki morskie ?, no cóż – prosta zasada: należy więcej wyciągać kalorii niż się wkłada 😊, takie obozy to chyba jeszcze większa durnota niż dowożenie żarcia z wyliczonymi kaloriami , ale jest popyt to jest i podaż a głupich nie brakuje. Za taką kasę to można polecieć nie na jedną wyspę ale na parę, i po jaką cholerę targać ze sobą ‘’konia’’ ???, na miejscu też są, a jak nie ma koni , to na pewno będą osły.
Chyba największymi beneficjentami takich wyjazdów są faceci którzy wysyłają swoje misiaczki na ‘’metamorfozy’’ , mają święty spokój , haha.

Dziwię się że Rodzynkowa jeszcze nie zaczęła organizować takich obozów np. : Perfekcyjne metamorfozy latryn w filipińskim więzieniu .

Ale jak to mawiają: nie moje małpy , nie mój cyrk.

A poniżej link do fotek z Grand Baie i nie tylko.

https://zdjecia.podrozemaleiduze.eu/#collection/120