To taki stan
nijakości , niby nie depresja , ale coś jest na rzeczy, niby wszystko ok a
jednak nie , najgorsze jest to ze właściwie nie ma powodów które ją przywiozły,
trochę ciężej się oddycha , nic nie cieszy , ściska w żołądku, normalnie to
przechodzi po jakimś czasie, ale okropne jest jak ludzie ciągle z takim
uczuciem żyją a pomagają im tylko prochy.

Dzisiaj taki
melancholijny dzień , szarówka , a przy mojej kurzej ślepocie to podwójnie denerwujące,
jeszcze niedawno pisałem jak to ludzie się rozdziewają bo się robi ciepło a
teraz na odwrót, ciekawe jak pogoda może pogłębić nastroje negatywne czy
pozytywne.

Słuchałem
Sixto Rodrigueza ,,I Wonder’’

https://www.youtube.com/watch?v=t6bjqdll7DI

i pomyślałem od razu o Maliku Benjelloul

który
nakręcił dokument o Rodriguezie – ,, Searching for Sugar Man’’ ( który zresztą wszystkim polecam ) za który dostał Oscara , jak z automatu wyskoczył reżyser
,, Chrztu i demona’’

Marcin Wrona,
zdolni młodzi ludzie którzy targnęli się na swoje życie, ale chyba nie z powodu
pogody.

Jaki ten umysł
ludzki jest zarówno piękny jak i mroczny , dziwny i nieprzewidywalny. W świecie
zwierząt raczej nie ma takich przypadków , no poza koniem sołtysa z Wąchocka, który
się powiesił jak sołtys dokupił ziemi.

Ludzie balansują
ciągle na granicy, wydawałoby się ze wszystko mają , kariery przyjaciół a tu
nagle zwrot o 180 stopni , hmm, szkoda , to takie podejmowanie decyzji pod wpływem
impulsu które później dotyka wszystkich którzy zostają , chociaż niektórzy to noszą
w sobie , tylko się dobrze maskują.

Każdy miewa
lepsze lub gorsze dni, coś co nam się wydaje dzisiaj tragedią jutro już może być bez znaczenia , często w takich sytuacjach myślę
sobie o pracy którą miałem wiele lat temu, opiekowałem się miedzy innymi kobietą
która miała wrodzoną łamliwość kości, nawet taka banalna czynność jak
ubieranie groziło wieloma frakturami, nie zapomnę jak poszedłem do niej
pierwszy raz żeby jej podsunąć kaczkę pod tyłek , sytuacja była bardzo krepująca
, ale okazało się ze bardziej dla mnie, haha.

Byłem sam i
pierwszy raz u niej , w tej całej swojej sytuacji i chorobie zadziwiła mnie swoim
pozytywnym nastawieniem, chęcią życia i aktywnością, kobitka miała nie więcej niż
1 m wysokości i poruszała się na wózku kierując nim joystickiem, za to energii miała
za trzech zdrowych, studiowała , uczęszczała na jakieś kursy, cały czas aktywna , i doszedłem do
wniosku ze ja ze swoimi wyimaginowanymi problemami jestem bardziej upośledzony,
ona była zawsze uśmiechnięta i wesoła, chociaż cierpiała bo ciągle jej się coś łamało.

Czasami
sobie myślę ze musimy mieć trochę gorsze dni żeby docenić te lepsze, ze musi popadać
deszcz żeby docenić słońce i na odwrót, niektórzy mówią : … ooo chciałbym żeby już była wiosna , a ja uważam
ze nie należy poganiać czasu, do tego jak przeżyjemy te gorsze okresy to będziemy się bardziej cieszyć i doceniać te
lepsze.

I takie to przemyślenia
w ten melancholijny dzień , ja to sobie
puszczam „Everybody’s
Talkin
‚’ z Nocnego kowboja

https://www.youtube.com/watch?v=2AzEY6ZqkuE

i pozamiatane smileysmileysmiley

No i nie dajce się za bardzo
melancholii ,

I jak zwykle

Wierzę w Was, trzymam kciuki,
dacie radę smiley