to miał być
półmaraton jak każdy inny, przebiec 21095,5 m z punktu A do punktu A. To drugi z kolei bieg
w Aleksandrowie Kujawskim organizowany przez lokalne władze pod nazwą – Bieg przemytnika , mój 10 półmaraton , uczestniczyłem
w poprzednim i trasa w lesie przypadła mi do gustu dlatego zdecydowałem ze
znowu tu przyjadę

Rożnica tego biegu od pozostałych w których uczestniczyłem polegała na tym że większość uczestników to Mikołaje, brakowało im tylko
worków z prezentami.

Mikołaje i Mikołajki okazali się żołnierzami armii amerykańskiej
, młodzież którą tu wysłano z za Oceanu do
obrony naszych granic, demokracji i zachodniego stylu życia, to mieszanka
etniczna z całego świata, młodzi przyjaźni ludzie , kobiety i mężczyźni a właściwie
dziewczęta i chłopcy – przeciętna
wieku jakieś 19 lat i bardziej przypominali skautów niż żołnierzy ( moje uczestnictwo znaczenie podwyższyło przeciętną
wieku ) , i mimo dużej różnicy wiekowej to wcale nie muszę się wstydzić swojego
wyniku.

To wszystko wydaje się
jakieś nierealne, jeszcze niedawno uczono mnie w szkole że to nasi wrogowie a
teraz biegamy sobie razem po polskich lasach, a nasi dawni ‘’przyjaciele’’ stali
się wrogami – proza życia 😊.

Organizatorzy trochę niechlujnie
oznaczyli trasę i zamiast 21 przebiegliśmy jakieś 25 km , z drugiej strony za tę samą cenę mogliśmy sobie dłużej pobiegać 😊

Z Mikołajami, a właściwie ze Św. Mikołajem kojarzy mi się postać
jednego z bardziej okrutnych szwedzkich seryjnych zabójców. Den blodiga
Jultomten
( Krwawy Św. Mikołaj)

jak
go ochrzciły media, grasował na ternie północnej
Szwecji i Finlandii na przełomie lat 60 i 70. Umieszczał min. ogłoszenia w lokalnej prasie oferując swoje
usługi jako – ‘’Mikołaj do wynajęcia’’, w ten sposób udawało mu się w Wigilię ‘’przenikać’’
do domów nic niepodejrzewających Skandynawów
i unicestwiać cale rodziny. Działając w przebraniu i przemieszczając się miedzy
państwami pozostawał długo nieuchwytny, do tego całą sprawę próbowano zatuszować aby nie wywołać
paniki i nie odstraszać rodzin z dziećmi od odwiedzania Rovaniemi.

Mieszkając w Umeå pracowałem
w domu opieki, tam poznałem Gudrun , jej cała rodzina została zaszlachtowana
przez –Den Blodiga Jultomten, opowiedziała
mi wszystko ze szczegółami, i jak jej się udało przeżyć masakrę.

Svante Svantesson pochodził
z normalnego domu, żadna patologia, wychowywany przez kochających rodziców, niczego
mu nie brakowało, do tego wybitnie
uzdolniony i nieprzeciętnie inteligentny,
cieszący się powodzeniem u kobiet i uznaniem wśród przyjaciół. Możliwe ze północny
klimat i związki kazirodcze które jeszcze do nie dawna były czymś powszechnym wśród
społeczności z której się wywodził nie były neutralne jeżeli chodzi o wpływ na
jego psychikę, ale zapalnikiem który uruchomił jego mordercze żądze była
zdrada partnerki, mścił się na kobietach w okrutny sposób, ale o tym to już innym razem bo to dłuższa opowieść
o podróży do najbardziej mrocznych zakamarków ludzkiego umysłu.

God Jul